Sesja ślubna w górach Ani i Arka przyniosła mi tyle dobrego, że trudno mi zebrać te wszystkie wydarzenia do kupy... tyle się wydarzyło i tyle mam Wam do opisania, że głowa mi buzuje, ale od początku.  W zasadzie ślubna to tylko z nazwy bo sukni i garnituru nie było, ale tak to sobie właśnie wymyśliliśmy. Mieliśmy już wybrane urocze miejsce i ogromne chęci na zdjęcia w tym zakątku Polski.

Początkowo spędziliśmy sporo czasu na rozmowach... zapytacie jakich? O życiu, o miłości, o tym co każdy z nas kocha i o czym marzy... Powolutku otwieraliśmy się przed sobą i czuliśmy że  nasza wizja coraz bardziej spotyka się w tym samym miejscu. Każdy z nas był bardzo podekscytowany realizacją i nie mogliśmy się doczekać  wyjazdu do  malutkiego, przytulnego domku na szczycie góry, gdzie będziemy tylko my i piękny widok z okna chatki Gołębiówka 

Sesja ślubna w górach.

Wyjazdowe sesje są dla mnie zawsze petardyczne... czuję się tak jakbym jechała na wakacje! Sesja ślubna w górach czy nad morzem to idealna sytuacja. Po drodze zawsze coś ciekawego się dzieje, są rozmowy, głupawki i takie tam podobne sytuacje. Wiadomo że zależy to od stopnia naszego skumplowania, ale ja spotykam zawsze wspaniałe duszyczki z którymi czuję się jak ryba w wodzie! Wierzę, że ludzie którzy pojawiają się na naszej drodze, są po coś. Wierzcie mi lub nie, ale z Anią nie mogłyśmy się nagadać o zdrowym jedzeniu, jodze, ajurwedzie, muzyce duszy, herbacie z imbirem, kurkumie i naturalnych kosmetykach... To Ania zachęciła mnie do jogi i pokazała jak ważna jest chwila dla siebie i słuchanie swojego wnętrza. Teraz mata do jogi zagościła w moim domu i ćwiczę sobie zawsze wtedy, kiedy potrzebuję chwili dla siebie. Z tym wyjazdem kojarzy mi się wiele zapachów (mam coś takiego w sobie że zapachy przywołują mi dane wspomnienie) tu herbatka z imbirem i zapach Ani kremu Orientana drzewo sandałowe i kurkuma będzie mi właśnie o tej sesji przypominać! 

Intymne, naturalne zdjęcia.

Ok, ale zostawmy moje wnętrze, bo mam dla Was tyle do opowiedzenia o naszych zdjęciach, że chyba muszę się streścić by nie popłynąć z tematem . 

Żeby dostać się do naszej wymarzonej chatki na szczycie góry, musieliśmy przepakować się do Jeepa z napędem na 4 koła. Nie ma opcji żeby osobówka poradziła sobie z wjazdem wąską i stromą drogą na szczyt! Oczywiście wszyscy dostaliśmy śmiechawki, trzęsło tak autem że mieliśmy dodatkowe atrakcje. Ale było warto bo gdy dotarliśmy na szczyt, poczułam że mogę tam zostać już na zawsze!!! Chatka była urocza, widok jeszcze bardziej uroczy i fakt że byliśmy tam tylko my i nikt więcej napawał nas spokojem, tym bardziej iż chcieliśmy zrobić intymne, naturalne zdjęcia.

Miłość, bliskość, zaufanie czyli jak znaleźć wspólny język na sesji.

W zasadzie gdy przeżywa się wspólnie tak świetny czas i wspaniałe chwile, nie trudno znaleźć wspólny język na sesji. Oczywiście obie strony muszą czuć się w swoim towarzystwie komfortowo.  Rozmowy, czas który spędzamy razem  jest bardzo ważny, powiedziałabym bezcenny, wyobraźcie sobie: picie herbatki imbirowej oczywiście,  gotowanie na starym piecu z żywym ogniem, wieczorne palenie drewna w tzw. kozie i słuchanie klimatycznej muzy wieczorem, ech... wierzcie mi lub nie ale taki stan rzeczy zacieśnia więzy! A gdy przychodzi czas zdjęć, intensywny czas,  jesteśmy gotowi, nie ma poczucia skrępowania, wstydu, zdenerwowania. Ja łapię piękne światło, naturalne zachowanie, bo nic nie jest ustawiane i wymuszane, spędzacie czas po swojemu, jeśli lubicie jogę, razem wstajemy na wschód słońca by poćwiczyć i zacząć dzień... Ot cały przepis na udane zdjęcia.

A tak przy okazji domek z naszej sesji uległ całkowitemu spaleniu krótko po naszym wyjeździe... Nie zostało z niego nic. Poruszyło nas to bardzo i czuliśmy ogromny żal, spędziliśmy tam piękny czas, klimat jaki tam panował był cudowny. Wielka  szkoda... myślałam że jeszcze do niego wrócę, by odpocząć, pobyć w samotni, posłuchać ptaków i poćwiczyć jogę o wschodzie słońca...

 Jeśli chcesz zobaczyć jeszcze inną moją klimatyczną i mglistą sesję w górach znajdziesz też TU

 

sesja ślubna w górachfotografia ślubnaklimatyczne sesja ślubnaciekawe zdjęcia slubneklimatyczne zdjęcia wielkopolskaIntymne, naturalne zdjęcia, poznań

 

Ania i Arek  - intymna sesja w górach
20 czerwca 2020
intymna sesja w górach

WROĆ DO BLOGA

Spodobały Ci się zdjęcia?  Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz parę słów w komentarzu od siebie. Każda Twoja opinia jest dla mnie ważna.  Możesz też udostępnić ten wpis i polubić mój fanpage na facebooku,  instagramie :-)

WROĆ DO BLOGA

Nika Witoń

FOTOGRAFIA

© Nika Witoń 2020 - Tylko prawdziwe emocje. Fotografia ślubna i rodzinna. Kopiowanie i powielanie jakichkolwiek treści i zdjęć bez zgody autorki jest zabronione.

Polityka prywatności